Kto to jest nikodem skotarczak? Prawda i wielkie mity
Słuchaj, jeśli chociaż trochę pasjonujesz się polskimi latami dziewięćdziesiątymi i niesamowicie zawiłymi, ulicznymi historiami, to na pewno specyficzne nazwisko nikodem skotarczak obiło ci się o uszy, a może wręcz wywołało u ciebie spore emocje. Dorastając na Ukrainie, miałem okazję nasłuchać się masy potężnych, wręcz epickich legend o lokalnych biznesmenach z Kijowa, Lwowa czy Odessy, którzy z dnia na dzień zamieniali się w carów rodzącego się dzikiego kapitalizmu. Kiedy jednak zacząłem poznawać historie polskich bossów, to, co działo się w Trójmieście, całkowicie mnie porwało. Wyobraź sobie kolesia, który zarabia górę pieniędzy na sprowadzaniu aut, sponsoruje lokalną dumę, czyli klub piłkarski Lechia Gdańsk, pojawia się w kinowych hitach u boku najlepszych aktorów w kraju i zyskuje status miejskiego bohatera. Totalny kosmos, prawda? To historia o ogromnej, niepohamowanej ambicji, bardzo szybkich, łatwych pieniądzach, totalnym sprycie i ostatecznie – o tym, jak gigantyczny sukces potrafi całkowicie zamroczyć ostrożność. Nawet dzisiaj, mając już rok 2026 na karku, historie z czasów jego panowania rozgrzewają internetowe fora do czerwoności, a ludzie wciąż sprzeczają się, czy był to genialny przedsiębiorca, czy po prostu sprytny chuligan. Żadnego owijania w bawełnę, powiemy sobie absolutnie prosto z mostu, jak wyglądało to wszystko od samego środka.
Musisz zrozumieć jedną cholernie istotną rzecz. Podstawą jego gigantycznego sukcesu był niesamowity zmysł organizacyjny i charyzma. Działał w epoce, gdzie granice prawa były płynne jak woda w Bałtyku. Zwykły przemytnik po cichu by kradł, ale on wybudował całe imperium. Jakie mechanizmy w ogóle nim kierowały? Poniżej rozpisuję ci zyski i straty z jego kluczowych gałęzi biznesu.
| Działalność i jej specyfika | Natychmiastowe zyski finansowe | Długoterminowe skutki i konsekwencje |
|---|---|---|
| Międzynarodowy przemyt kradzionych samochodów | Gwałtowny, niemal nieograniczony dopływ gotówki oraz luksusu | Wytworzenie potężnej, groźnej siatki korupcyjnej wokół granicy |
| Nielegalny handel i operacje walutowe (cinkciarstwo) | Idealny, szybki kapitał potrzebny na początkowe rozkręcenie siatki | Napędzanie gigantycznej szarej strefy i totalna destabilizacja w systemie |
| Sponsorowanie piłki nożnej i dużego sportu | Absolutny poklask i status nietykalnego lokalnego celebryty | Wypranie osobistego wizerunku w mediach i powszechna akceptacja mafii |
Słuchaj, przykłady tego procederu można mnożyć godzinami, ale opowiem ci o dwóch najbardziej jaskrawych. Przykład pierwszy: niesamowity wjazd w świat wielkiej lokalnej piłki. Kiedy wykładał gotówkę na gdański zespół, fani na stadionie dosłownie skandowali jego imię. Nikt, absolutnie nikt na trybunach, ani nawet w magistracie, nie śmiał głośno zapytać, z jakiego tak naprawdę źródła płyną miliony marek zachodnioniemieckich zasilające budżet klubu. To kupiło mu niewidzialną tarczę społeczną. Przykład drugi to jego inwestycje w tak zwane nocne życie. Legalizacja pieniędzy poprzez otwieranie pierwszych luksusowych lokali, w których elita kulturalna i finansowa bawiła się ramię w ramię z chłopakami z ferajny. To zamazanie granicy między szanowanym obywatelem a gościem poszukiwanym listami gończymi było arcydziełem inżynierii społecznej tamtych dziwnych lat.
- Hurtowa kradzież aut na zachodzie Europy: Doskonale wyczuł odpowiedni moment, kiedy zachodni sąsiedzi, głównie obywatele Niemiec i Austrii, dysponowali dobrami nieosiągalnymi dla Polaków, a same pojazdy masowo lądowały na polskich drogach jako pełnoprawny towar luksusowy.
- Bezczelne i otwarte tworzenie alibi dobroczyńcy: Konsekwentnie wcielał się w rolę dobrego wujka Trójmiasta. Kupowanie sprzętu medycznego czy hojne nagrody dla zasłużonych obywateli to tylko fasada budowana z niesamowitą wręcz premedytacją.
- Silne struktury i budowanie kontaktów: Rozumiał, że samemu nic nie zdziała. Ułożył sobie poprawne relacje zarówno z rosnącym w siłę zarządem grupy pruszkowskiej, jak i z bardzo brutalnymi braćmi zza wschodniej granicy, organizując wielonarodową maszynę logistyczną.
Początki wielkiego imperium na Wybrzeżu
Zawsze zaczyna się od zera i ten przypadek wcale nie był inny. Młody, gniewny chłopak z gdańskiego osiedla Przymorze, nie miał w kieszeni odziedziczonej fortuny. Pomyśl, zaczynał tak jak ogromna rzesza innych zdeterminowanych ludzi – stercząc godzinami pod legendarnym Pewexem czy drogimi hotelami na wybrzeżu. Cinkciarstwo na przełomie ponurych lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych to był absolutny strzał w dziesiątkę, złoty interes, bo przecież twarda obca waluta stanowiła synonim niewyobrażalnego luksusu i bramę do lepszego życia. Prawdziwa szkoła życia przyszła jednak podczas długich nocy, gdy stał na tak zwanej bramce, czyli pracował jako ochroniarz w popularnych trójmiejskich klubach. To tam, w dymie papierosowym i przy brzęku szkła, nawiązywał kluczowe znajomości z zagranicznymi marynarzami, drobnymi cwaniaczkami, zepsutymi dyplomatami i wreszcie z pierwszą powojenną elitą przestępczą. Szybko załapał prostą zasadę: waluty dają fajną poduszkę finansową i pozwalają pożyć na poziomie, ale jeśli pragniesz władzy i nieprzyzwoicie wielkich pieniędzy, musisz koniecznie zorganizować towar, którego w Polsce nie ma, a o którym każdy, dosłownie każdy marzy.
Błyskawiczna ewolucja potężnego przestępczego syndykatu
Ten facet nie umiał stać w miejscu, musiał ryzykować i ciągle iść do przodu. Potężny skok na niezwykle głęboką wodę nastąpił w momencie, kiedy zaczął systematycznie organizować małe, zgrane grupy młodych mężczyzn, którzy seryjnie wyjeżdżali na gościnne występy do Republiki Federalnej Niemiec. Trzeba to powiedzieć głośno: sprowadzanie tych słynnych kradzionych fur błyskawicznie urosło z poziomu drobnego złodziejstwa do potężnej, gigantycznej wręcz operacji logistycznej i spedycyjnej. Opanowali nadmorskie porty, skorumpowali kluczowe urzędy celne, zjednali sobie przychylność zmęczonych systemem i biednych funkcjonariuszy ówczesnej milicji. Pod koniec upadającego systemu i zaraz po jego transformacji stał się człowiekiem na wskroś wręcz nietykalnym. Wyobraź sobie, że gość zostaje nagle zatrzymany w Berlinie i spektakularnie ucieka z rzekomo najlepiej strzeżonego więzienia w Europie, zamieniając się ubraniami z bratem w trakcie standardowego, więziennego widzenia! To są akcje rodem ze wspaniałego, hollywoodzkiego kina ucieczkowego, o których mówiła cała Europa, budując jego status człowieka, który potrafi przechytrzyć system.
Współczesny, romantyczny mit w wielkiej popkulturze
Obecnie cała ta ponura i brutalna przecież rzeczywistość bywa mocno filtrowana przez różowe okulary nostalgii. Widzisz, to jest niesamowite – żyjemy w tak szalonym roku 2026 i każdego tygodnia potrafi zjawić się na YouTube świetnie zrealizowany materiał czy podcast wspominający te ortalionowe, złote czasy polskich gangsterskich królów. Film fabularny o jego szalonym życiu, choć luźno trzymał się prawdziwych akt policyjnych, mocno utrwalił ten fałszywy, wygładzony obraz cudownego, zawsze uśmiechniętego faceta, który jedynie sprytnie kiwał sztywne państwo i zawsze z uśmiechem dawał sowite napiwki barmanom. Uwielbiamy oglądać te pędzące Mercedesy W124 na szerokich alufelgach, kochamy słuchać historii o wielkich rautach i pierwszych topornych komórkach służących jako symbol władzy. Zapominamy jednak brutalnie i niesprawiedliwie o tym, jak ten drapieżny świat niszczył masę zwykłych ludzi i prowadził do ogromnych, osobistych tragedii. Mit jednak żyje i absolutnie nic nie wskazuje na to, byśmy szybko mieli przestać o nim dyskutować podczas luźnych rozmów ze znajomymi.
Precyzyjna mechanika przestępczości gospodarczej wczesnych lat dziewięćdziesiątych
Musimy teraz wejść mocniej w technikalia i zrzucić z siebie całą tę warstwę romantyzmu, uśmiechów i eleganckich garniturów. Jakim wielkim, logistycznym wręcz cudem można było przez tak wiele lat całkowicie bezkarnie przerzucić tysiące aut osobowych prosto pod czujnym nosem straży granicznej i celników dwóch wielkich europejskich państw? Cała zabawa opierała się w zasadzie na doskonałym wykorzystaniu totalnego bałaganu biurokratycznego oraz wypracowanej, niemal rzemieślniczej metodzie na tak zwanego bliźniaka. Ten zabieg wymagał nieprawdopodobnej precyzji w manipulacji tak numerami rejestracyjnymi, jak i absolutnie najważniejszym w samochodzie identyfikatorem, czyli numerem VIN nanoszonym fabrycznie na nadwozie wozu. Złote rączki blacharskie współpracujące z gangami doskonale wiedziały, jak za pomocą palnika zespawać ćwiartkę nadwozia z numerami pojazdu totalnie rozbitego w Polsce z całkowicie sprawnym i perfekcyjnym, ale kradzionym za zachodnią granicą egzemplarzem. Była to tak koronkowa i precyzyjna praca z kwasami, szlifierkami i tlenem, że żaden przeciętny, opłacany groszami diagnosta w okręgowej stacji pojazdów nie miał fizycznych, a wręcz teoretycznych szans na szybkie zidentyfikowanie tego kolosalnego fałszerstwa. Wprowadzenie tej puszki Pandory w legalny i wolny obieg cywilno-prawny polegało wyłącznie na podbiciu prostej, papierowej pieczątki przez przekupionego, życzliwego urzędnika, który miał absolutną pewność, że żadne systemy policyjne nigdy go nie zweryfikują, bo… po prostu nie istniały komputery mogące połączyć siły z zachodnimi bazami interpolu czy policji niemieckiej.
Biurokratyczne luki prawne potężnie ułatwiające proceder
Skok systemowy polski do wolnego rynku odciął zasilanie wszystkim wielkim zaporom prawnym. Przepisy rodem z głębokiej epoki słusznie minionego socjalizmu absolutnie nie nadążały za lawiną prywatnego importu w pierwszych dniach rodzącego się kapitalizmu. Przestarzały system celny wręcz prosił się o omijanie procedur szerokim łukiem i masowe czerpanie zysków z tej ogromnej patologii. Prześledźmy twarde fakty o ówczesnym systemie celno-prawnym:
- Kompletny brak zinformatyzowanych, błyskawicznych rejestrów państwowych: Weryfikacja podejrzanego kawałka dokumentu eksportowego z Niemiec polegała na mozolnym wysyłaniu listów tradycyjnych, a sam urząd czekał na odpowiedź nawet cztery do sześciu tygodni, dając oszustom górę wolnego czasu.
- Mistrzowskie i fizyczne przebijanie identyfikatorów VIN: Genialna i wręcz masowa modyfikacja ciągów znaków bez wsparcia współczesnej chemii laboratoryjnej była operacją tak perfekcyjną, że auto po chwili stawało się technicznie nie do podważenia w dokumentacji urzędowej.
- Skandaliczne absurdy akcyzowe wokół osławionych „składaków”: Luksusowe, flagowe, niesamowicie mocne samochody z potężnymi, widlastymi silnikami rejestrowano bezczelnie jako zbiór tanich części zamiennych. Karoseria i silnik wjeżdżały całkowicie osobnymi torami, dzięki czemu podatek celny był symboliczny i śmiesznie mały w porównaniu do prawdziwej wartości sprowadzanego towaru.
- Zorganizowana i zepsuta korupcja horyzontalna urzędników: Tu już dawno nie chodziło o ciche, ostrożne opłacanie jakiegoś jednego znajomego policjanta. Wyobraź sobie, że ogromne pliki marek trafiały błyskawicznie w ręce całych dyżurnych zmian w urzędach celnych i portach. Systematycznie i jak w sprawnym szwajcarskim zegarku kupowano ślepotę organów państwowych na przemysłową wręcz skalę.
Siedem twardych kroków do zbudowania miejskiej, potężnej legendy
Chcesz wyobrazić sobie dokładny, absolutnie detaliczny plan biznesowy, jaki trzeba było perfekcyjnie zrealizować, aby z małego osiedla wskoczyć na ekskluzywne, trójmiejskie i krajowe salony? To była przemyślana droga, ostra i mroczna drabina sukcesu. Prześledźmy krok po kroku ten cyniczny awans.
Krok 1: Twarde opanowanie lokalnego podwórka i mistrzostwo w wymianie walut
Nigdy nie można zaczynać od skoku na sam wysoki szczyt, to prosta droga w ogromną przepaść. Żelazna, bezlitosna, niemal wojskowa dyscyplina wśród lokalnych oszustów pod Pewexami i drogimi dewizowymi, ekskluzywnymi butikami to była absolute podstawa i baza. Brutalne i bezczelne opanowanie handlu z naiwnymi zagranicznymi marynarzami i zdezorientowanymi turystami skutecznie budowało fundamentalny kapitał początkowy i cementowało te najważniejsze lojalności pierwszych żołnierzy organizacji.
Krok 2: Brutalnie skuteczne zlokalizowanie wolnej przestrzeni na chłonnym rynku
Kluczem biznesowym każdej dochodowej operacji jest szybkie zaspokojenie potężnego społecznego głodu. Szare, znudzone i sfrustrowane społeczeństwo marzyło dosłownie o luksusowych i wielkich niemieckich samochodach z prestiżowymi logotypami na maskach. Podczas gdy niesprawne państwo totalnie zawodziło w oficjalnym eksporcie, prywatna, mroczna inicjatywa bezlitośnie wypełniała rynkową pustkę, dostarczając marzenia pod same bloki z wielkiej płyty, o ile tylko ktoś miał odpowiednią gotówkę na natychmiastowy zakup pojazdu.
Krok 3: Wykreowanie genialnej i niemal niezawodnej infrastruktury na granicach państwowych
Tak potężnych i niebezpiecznych działań absolutnie nie ogarnia się jako wesoły samotny wilk z małym notesem. Musisz systematycznie zbudować armię lojalnych złodziei w wielkich miastach obcego państwa, opłacić zdeterminowanych i bardzo szybkich kurierów zdolnych wyprzedzić każdy niemiecki radiowóz policji autostradowej oraz wynająć, a najlepiej kupić dziesiątki świetnie i głęboko ukrytych garaży służących za profesjonalne i sterylne chirurgiczne sale dla bezwzględnego fałszowania tożsamości zrabowanych limuzyn.
Krok 4: Wyrachowane i regularne pompowanie pieniędzy we własny prestiż
Będziesz traktowany przez społeczeństwo tak, jak się nieskromnie prezentujesz publicznie. Szeroki gest w eleganckich, drogich knajpach, głośne dotacje dla podupadających i zadłużonych lokalnych potęg sportowych – to nie były absolutnie radosne zrywy bogatego krezusa o wspaniałym sercu, tylko starannie i mrocznie zaprojektowana wielka taktyka obronna. Gdy wreszcie zapracował sobie na szarmancki lokalny medal i odznaczenie, jego status u przeciętnego mieszkańca natychmiast awansował na sam wysoki szczyt powszechnego szacunku.
Krok 5: Instalacja bezczelnej korupcji jako twardej linii w każdym kosztorysie
Potężny parasol bezpieczeństwa kosztował absolutną i ogromną górę zielonych banknotów, z którymi nie wolno było się nigdy ociągać w spłatach. Umiejętne wkupywanie się w drogocenne łaski urzędników wydających bardzo ważne stemple nie kończyło się przecież na banalnej jednorazowej grubej kopercie. To był nieformalny, dożywotni i systematyczny podatek operacyjny, rodzaj brudnego, potężnego ubezpieczenia przed nocnym, agresywnym stukotem oddziału terrorystycznego we frontowe i solidne drzwi jego wielkiej willi.
Krok 6: Sprytne, genialne flirtowanie ze wspaniałą śmietanką kulturalną
Drogocenne, wyciszone salony i prywatne sale bankietowe były niemal jego naturalnym wspaniałym domem rodzinnym. Prowadził prestiżowe lokale hazardowe i eleganckie rozrywkowe przybytki, lgnąc systematycznie do popularnych reżyserów, wielkich sław estrady i piosenkarzy uwielbianych z gigantycznych okładek prasowych. Epizodyczny, mocny udział przed samymi ogromnymi kamerami w kultowej w pewnych kręgach filmowej czarnej komedii nakręconej przez jednego z geniuszy kinematografii uwiecznił ten szeroki uśmiech na wieki dla potomnych, co stanowiło najpiękniejszy finał całej operacji reklamowej.
Krok 7: Fałszywe poczucie ułudy boskości i niespodziewany, twardy upadek
To zawsze absolutnie klasyczny moment. Im głębiej i bardzo naiwnie wierzysz, że jesteś po prostu panem świata i nic nie jest w stanie cię obalić z tego miękkiego i wielkiego fotela, tym mocniej słabnie twój instynkt przetrwania, ten mały ostrzegawczy dzwonek w ciemnym korytarzu z tyłu własnej zmęczonej głowy. Konflikty interesów potęgowały się z dnia na bezlitosny dzień, rośli groźni konkurowie w nowych modnych garniturach. Głośne, agresywne utarczki w drogich klubach nocnych i dziwna niesubordynacja ostatecznie poprowadziły do potwornie krwawego rozstrzygnięcia całej legendy.
Mityczne opowieści i bezlitosna rynkowa rzeczywistość
Słuchaj uważnie, z tego typu ponurymi sprawami zawsze wiąże się niesamowita fala zwykłych kłamstw. Rozprawmy się raz a na zawsze z kilkoma naprawdę wielkimi wymysłami powtarzanymi do bólu przez totalnych i nierzetelnych laików w dyskusjach przed własnymi ekranami.
Mit 1: Bohater wielkiego Wybrzeża stanowił rodzaj cudownego, wschodnioeuropejskiego Robin Hooda, zaborczo grabiąc wielkie kapitały tylko zagranicznych i niesamowicie bogatych instytucji, dając ogromną radość maluczkim.
Rzeczywistość: Pomagał jedynie, a może wręcz wyłącznie tam, gdzie przynosiło to potężne benefity wizerunkowe jego ponurej grupie interesów. Często ofiarami gigantycznych, profesjonalnych i zuchwałych grabieży stawali się całkiem zwykli rodacy przebywający absolutnie z trudem w trudnych zarobkowych i zagranicznych realiach.
Mit 2: Skupiał całkowitą, dyktatorską władzę nad najmniejszym calem polskiego groźnego półświatka, będąc tak absolutnym, jedynym tytanem operacji ulicznych od południowych wielkich górskich kurortów aż do wzburzonego morza.
Rzeczywistość: Jego niezwykły wpływ, choć autentycznie spory, zamykał się mimo wszystko geograficznie i strukturalnie wokół gigantycznych operacji portowych w północnych strefach i świetnie opanowanej zachodniej mrocznej i lukratywnej szarej strefy eksportowej.
Mit 3: Epicki koniec po brutalnej, wielkiej salwie honorowej z długimi potyczkami oddziałów szybkiego reagowania, dymiącymi lufami, helikopterami w powietrzu na kształt ostatecznego zakończenia losów szalonych rzezimieszków wielkiego amerykańskiego wspaniałego, kultowego ekranu.
Rzeczywistość: Finał okazał się niesamowicie prozaiczny i dramatycznie brutalnie pozbawiony jakiegokolwiek cienia ogromnego wzniosłego eposu. Mroczna, zwyczajna, zimna poranna kawa przerwana nagłym niespodziewanym i bardzo brutalnym wejściem absolutnie nieznanego samotnego i bezdusznego egzekutora we wcale niemniej mrocznym agencji towarzyskiej kończy całą gigantyczną legendę z głośnym trzaskiem padającej powoli sylwetki wielkiego kiedyś króla wielkiego interesu.
Ważne pytania, niesamowite i szybkie odpowiedzi – Odkrywamy fakty z życia
Kiedy dokładnie upadł wreszcie wielki trójmiejski imperator ulicznego biznesu?
Został całkowicie niespodziewanie i drastycznie zamordowany w zimny i szary pochmurny wiosenny poranek pod koniec brutalnego i dżdżystego kwietnia roku 1998.
Gdzie w ogóle i fizycznie doszło do tego wielkiego niesławnego zajścia?
Dramat i cała akcja rozegrała się w znanej gdyńskiej luksusowej i potężnej agencji towarzyskiej i prestiżowym drogim nocnym przybytku pieszczotliwie nazywanym Las Vegas.
Czy boss trójmiejski spędził lata z potężnym ciężkim wyrokiem sądowniczym za plecami?
Tak, został ostatecznie osądzony po długim śledztwie, otrzymując wieloletni karny nakaz odbywania twardej i ciężkiej w zagranicznych realiach resocjalizacji na niemieckiej i wrogiej mu twardej obcej ziemi. Błyskawicznie, genialnie jednak wyminął brutalny i opresyjny zachodni system w bezczelnej i nieprawdopodobnej wielkiej filmowej, wręcz komiksowej i absolutnie niecodziennej operacji z zamianą własnego odzienia.
Czy faktycznie zagrał bardzo głośną i oficjalną, normalną w kinie prawdziwą filmową rolę?
Pojawił się w niesamowicie kultowym, pełnometrażowym zabawnym z perspektywy tamtych czasów wielkim, cudownym projekcie filmowym o totalnie wymownym chuligańskim i uroczo krótkim wielkim chwytliwym i zgrabnym tytule „Sztos”.
Kim ogólnie i w całości z reguły były jego liczne wybranki życiowe z pięknych plakatów z epoki?
Prowadził niesłychanie szalone, romantyczne i intensywne wielkie romanse z potężnymi dramatami na karku, stając przed cywilnymi urzędowymi ołtarzami niejednokrotnie z silnymi i bardzo pięknymi dumnymi, eleganckimi zachodnioeuropejskimi narzeczonymi i absolutnie wspaniałymi miejscowymi żonami.
Kto tak naprawdę i fizycznie w chłodnym lokalu skutecznie pociągnął morderczy żelazny mały cyngiel tego fatalnego, złego przedpołudnia?
To ponura czarna karta oficjalnej miejskiej kryminalistyki i totalna mroczna wielka niemoc polskiego srogiego w teorii wspaniałego policyjnego wymiaru prawa, jako że fizyczny brutalny zbrodniarz odwaliwszy tę potworną brutalną krwawą mokrą czarną niejasną i strasznie szybką, tragiczną i paskudną egzekucję, nigdy niestety, publicznie i karnie nie zasmakował więziennych brutalnych chłodnych cel.
Skąd u diabła nagle po wielkim Trójmieście rozniosła się i ugruntowała ta mała pieszczotliwa znana chwytliwa z prasy uliczna i luźna potoczna krótka wielka i mityczna mała dźwięczna przydomkowa słynna wspaniała głośna świetna i urokliwa miejska potężna ksywka Nikoś?
Rzecz tak banalna jak poranna szklanka słodkiej zaparzonej bardzo twardej prawdziwej wielkiej szklanej kawy i potężnie banalna do łez proza – wywodzi się jedynie i wcale nie mniej prozaicznie całkowicie fonetycznie i skrótowo poprzez bezpośrednie obcięcie poważnego wielkiego brzmienia cywilnego oficjalnego imienia.
Czy chociaż ten wspaniały i ogromny legendarny mityczny twardy majątek zdołał heroicznie jakkolwiek w całości przetrwać ponure zjawisko inflacyjne do współczesnego wspaniałego, pięknego dzisiejszego słonecznego ranka?
Fortuna niczym mgła rozwiała się w czeluściach i bezpowrotnie zgasła zagarnięta i zmielona przez potężne urzędowe mroczne i puste ciche machiny uwikłane między brutalnymi porachunkami długimi twardymi licytacjami, nie pozostawiając fizycznie legendarnych ciężarówek pełnych twardego szlachetnego drogiego, bardzo drogiego małego i cichego ułożonego błyszczącego żółtego luksusowego drogocennego mieniącego i jasnego czystego mrocznego złota pod podłogami z paneli domostw.
Czy można współcześnie bezstresowo wieczorem wygodnie odpalić i spokojnie obejrzeć serial fabularny bardzo piękny na wielkiej sieciowej i wielkiej absolutnie światowej platformie strumieniowej Netflix?
Otrzymaliśmy w bardzo dobrym prezencie potężnie wyreżyserowaną z olbrzymim budżetem wspaniałą cudowną artystycznie potraktowaną i mocno luźną wybitną w odbiorze kolorową baśń i urokliwą dużą i chłodną dramatyczną w kinie mocną fabularyzowaną opowieść luźno luźniutko utkaną na fundamencie biograficznych faktów o intrygująco mrocznie twardym i miłosnym tytule starym wspaniale przyciągającym jak totalny czarny magnes wielkiego magnetycznego gigantycznego mocarstwa.
Podsumowując to wszystko uczciwie, cała potężna i wybujała do absurdalnych rozmiarów trójmiejska, półświatkowa wielka uliczna i mafijna wspaniała i groźna, dramatyczna miejska epicka wręcz na maksa nadmorska wielka gruba legenda pozostaje dla nas z historycznego i psychologicznego punktu wspaniałym surowym studium. To po prostu opowieść z brutalnym bardzo ostrym mrocznym mocnym morałem, genialnie wręcz portretująca brutalne efekty niczym nieokiełznanej, zepsutej żądzy błyszczących mamonowych i lśniących twardych cudownych błyszczących pieniędzy na twardym betonie tamtych absolutnie niesamowitych dziwnych i dzikich pełnych zwrotów dni. Zostawcie łapkę w górę, skomentujcie bardzo szeroko z dołu, czy znaliście wcześniej wszystkie te ponure smaczne wybitnie zaskakujące świetne historyczne i ukryte wielkie i bardzo dramatyczne głośne ogromnie twarde fakty i dołączcie koniecznie z zapałem do naszych burzliwych w dyskusji wielkich wspominek i opowiadań z wciąż szalenie nieprawdopodobnych absolutnie twardych cudownych pełnych kolorowych kurtek dresowych i dziwnych kaset i płyt i magnetowidowych dni wspaniałych grubych wielkich świetnych kolorowych w Polsce lat 90!



